Czterokrotny mistrz świata po raz kolejny w dosadny sposób skomentował nowe przepisy techniczne w F1. Tym razem określił je mianem "żartu".
Max Verstappen z pewnością nie zaliczy początku nowej ery regulacyjnej do zbyt udanych, a już zwłaszcza weekendu w Chinach. Holender nie zdobył w jego czasie żadnego punktu, a do tego miał spore trudności z prowadzeniem bolidu RB22 i nieustanne trapiły go problemy sprzętowe. Te doprowadziły m.in. do dwóch bardzo słabych startów i wycofania się z niedzielnej rywalizacji.
W powyścigowych rozmowach z mediami nie ukrywał naturalnie swojej frustracji, które odnosiła się nie tylko do samochodu Red Bulla, lecz także do krytykowanych przez niego od samego początku nowych przepisów technicznych. Tym razem przypomniał o tym, że już w 2023 roku punktował ich problemy i tego, że mogą doprowadzać do niewyścigowych sytuacji na torze:
"Nie jest to dobre dla sportu i można to było przewidzieć dawno temu. Każdy oczywiście próbuje przygotować samochód w najlepszy możliwy sposób, więc tak naprawdę nie wiem, o czym powinniśmy rozmawiać. Sami mamy już dużo pracy", przekazał as Red Bulla, cytowany przez PlanetF1.
Czterokrotny mistrz świata nie omieszkał powtórzyć swoich słów z czwartkowej konferencji prasowej, które uwypuklały sztuczność nowego sposobu ścigania się w F1:
"Jeśli ktoś to lubi, to nie ma pojęcia o wyścigach. Tutaj w ogóle nie ma frajdy. To bardziej przypomina Mario Kart niż wyścigi. Owszem byliśmy wolniejsi w czasie tego weekendu i rywalizowaliśmy przez cały wyścig z Haasem oraz Alpine."
"Były też inne bolidy, ale patrząc na samo ściganie się, wszystko sprowadza się do wykorzystania trybu doładowania do wyprzedzania. Przez to na kolejnej prostej nie ma się już nic w akumulatorach i ktoś ponownie wyprzedza, używając trybu doładowania. Dla mnie to po prostu jest żart."
W GP Chin nie brakowało sporej liczby manewrów wyprzedzania, co dotyczyło nawet czołowych miejsc i rzucenia wyzwania Mercedesowi przez Ferrari. Verstappen zaznaczył natomiast, że jest to złudny stan rzeczy:
"Ostatecznie wygrywa i tak Kimi lub George, nieprawdaż? Tutaj nic się nie zmienia. Są daleko z przodu. Po prostu Ferrari czasami świetnie startuje, co pozwala im wyjść na prowadzenie. Potem mija parę okrążeń i wszystko wraca do normy."
"Jak już powiedziałem, to nie ma nic wspólnego ze ściganiem się i powiedziałbym to samo, gdyby wygrał wyścigi, bo zależy mi na jakości tych wyścigów. To nie chodzi o to, że jestem zły ze względu na to, gdzie się znajduję. Teraz tak naprawdę jeszcze bardziej naciskam, bo dzięki temu lepiej rozumie się, co trzeba zrobić i o co w tym chodzi. Dla mnie jest to jednak żart."
© Red Bull


16.03.2026 01:02
5
7
A jak dominkwaleś w 2023 i wiekszości 2022 to się z kimś ścogałeś? Czy wyrdy miałeś frajdę?
16.03.2026 12:02 zmodyfikowany
1
3
@239654 czytaj ze zrozu
16.03.2026 22:22
1
0
@239654
A po Polsku jak to będzie, bo mi się translator wiesza ?
16.03.2026 06:29 zmodyfikowany
0
komentarz usunięty
16.03.2026 07:10
4
2
@RiskyF1Fan Zapomnieliście już o sezonie 2021 lub zeszłorocznym? Przytoczyłeś dwa sezony i to ma być porównanie? Powiem Ci szczerze, że Verstappen nawet w tych 2022 czy 2023 czerpał frajdę bo wygrywał swoimi umiejętnościami przełożonymi na bardzo dobry bolid, a nie guzikiem mocy. Inni byli niezadowoleni bo nie potrafili go dogonić, ale czy teraz jest inaczej? Na chwilę obecną nikt nie ma podjazdu do Mercedesa na dystansie całego wyścigu. Guzik mocy sprawił tylko to, że na początku mamy złudne poczucie rywalizacji, które po chwili i tak wraca do normy, czyli najlepszy bolid jedzie z przodu. Ewentualne wyjazdy SC powodują, że ta "rywalizacja" wraca na chwilę. I on o tym mówi. Nigdy za Maxem nie przepadałem, ale z tym co na ten temat mówi zgadzam się w 100%. Mi osobiście nie podoba się też to, że czterech kierowców nie może wystartować z powodu awarii, a trzech kolejnych nie dojeżdża z powodu awarii. Łącznie 1/3 stawki ma awarie. W zeszłym sezonie walczyły 4 ekipy na czele stawki. Teraz mamy jedną. Złudnie Ferrari niby walczy, ale tak naprawdę jest drugie. Potem McLaren samotny, a Red Bull spadł póki co do środka stawki. Co ma powiedzieć taki Williams, który fajnie szedł do przodu rozwijając się po trudnym okresie i nagle zmieniają wszystko i dostaje liścia w twarz i spada z powrotem na dno. Także Verstappen ma rację twierdząc, że jak komuś się to podoba to nie zna się na wyścigach. Prawdziwa F1 polegała zawsze na walce konstruktorów ze sobą, ale do tej walki potrzebowali najlepszych kierowców, którzy ten potencjał bolidu pokażą na torze. A co poniektórzy uważają, że kierowca nie ma znaczenia. Czyli Senna, Prost, Schumacher, Hamilton, Alonso, Verstappen to są takie same szofery jak De Vries, Latifi itp.? Bez komentarza.
16.03.2026 22:55
0
2
@tytus83 Próbujesz Nam wszystkim wmówić, że wciskanie guzika DRS były wynikiem umiejętności kierowcy, a wciskanie guzika baterii już nie jest?
Próbujesz Nam wszystkim wmówić, że jak Max wygrywał to dzięki swoim umiejętnościom, a jak przegrywa to to już wina bolidu i przepisów?
Chcesz Nam wszystkim wmówić, że w ostatnich latach nie wygrywał ten kto miał najlepszy bolid, a rywalizacja nie polegała na tym, że wygrywała najlepsza konstrukcja?
Chcesz Nam wszystkim wmówić, że to, że 4 kierowców nie wystartowało, bo nie potrafili zbudować bolidu nieawaryjnego, to wina przepisów, a nie zespołów?
Chcesz Nam wszystkim powiedzieć, że zmiany przepisów, które pozwoliły wygrywać Red Bullowi w latach 2010-2013, Mercedesowi w latach 2014-2021 i ponownie Red Bullowi w latach 2022-2024 były nieuczciwe?
Właśnie oglądamy walkę konstruktorów, którzy dali swoim kierowcom narzędzia do rywalizacji. Teraz walkę konstruktorów wygrał Mercedes, tak jak Red Bull wcześniej i jest to w pełni uczciwe. Domaganie się zmian, bo Twój zespół nie był w stanie dać Ci konkurencyjnego bolidu to żałosne skamlenie. Grożenie swoim odejściem to już skrajna dziecinada. Red Bull, Williams i każdy inny zespół (no może poza nowymi zespołami) budował swoją konstrukcję na równych zasadach, tak samo jak to odbywało się w 2022 roku. Pisanie, że coś jest teraz nieuczciwe czy nie fair jest skrajnie fałszywe
16.03.2026 07:54
4
3
No niestety może płakaarzekać ile chce , nikt przepisów pod niego nie zmieni . Może za 3-4 lata wejdą kolejne nowe regulacje
16.03.2026 08:37
3
7
@ tytus83- chyba nie jesteś zduś długo fanem F1. W 20O6 roku z powodu awarii nie dojechało 8 bolidów w GP Malezji i tak było często w tamtych latach , nikt nie marudził. Teraz jak Verstappen sobie kompletnie nie radzi z tym bolidem , to przepisy do bani. Tylko jak w samochodach z przyziemiem dominował a inni kierowcy na mnie narzekali to mówiliście że nie potrafią jeździć. Karma wróciła za 2021 rok !
16.03.2026 11:34
2
3
@Antek 77
Ochłoń
16.03.2026 19:55
0
@Antek 77 Człowieku, ja pamiętam Senne jak jeździł. Także tego. Nie powiem jednak, że non stop oglądałem wszystkie sezony. Jak nie rozumiesz o co mi chodzi to nic na to nie poradzę.
16.03.2026 14:14
6
1
Dla mnie jest trochę "chore", że kiedyś ktoś kto miał "większe jaja" hamował tak późno jak się dało, a traz na długich prostych prędkość spada!
16.03.2026 16:14
0
@kiwiknick Zawsze wymagane były umiejętności, a że się zmieniają, to już inna sprawa.
16.03.2026 17:35
5
1
@Malmedy19
Kiedyś były wymagane umiejętności późnego hamowania, trzymania super linii wyścigowej, panowania nad tylną osią przy wyjściach z zakrętów itd.
Teraz główną umiejętnością jest odpowiednie wciskanie przycisku do wyprzedzania :)))) (Oczywiście przesadzam, ale tak to wygląda). Jedynie ciekawi mnie, czy Stroll w Mercu też byłby na podium w Chinach. Myślę, że nawet na P2. Russell i Antonelli to nie są jakieś tuzy, a momentami sobie obok Ferrari po prostu przejeżdżali na prostych - to nawet trudno nazwać wyprzedzaniem, bardziej omijaniem :D
16.03.2026 23:00
2
2
@kiwiknick Kiedyś też kierowcy na każdym stincie cisnęli na maxa, a w ostatnich latach więcej zależało od tego czy potrafisz zarządzać oponami. Czyli zwalnianie na prostych by oszczędzać baterię jest złe, ale zwalnianie tempa w zakrętach by oszczędzać opony to już jest spoko? Wciskanie guzika DRS by kogoś wyprzedzić to spoko, ale wciskanie guzika baterii już nie?
Zawsze narzekają Ci którzy nie poradzili sobie z nowymi przepisami i na nich stracili. A już najgłośniej skamlą Ci, którzy dominowali, a nagle stali się przeciętniakiem. Narzekał Red Bull w 2014, Narzekał Merc w 2022, teraz narzeka Red Bull. Czy pod kogoś kto utracił swój status dominatora należy zmieniać przepisy? Gdy Merc domagał się zmian w 2022 roku pamiętasz co powiedział Horner? Masz problem to popraw swój samochód.
16.03.2026 19:26
2
5
Przepisy są jednakowe dla wszystkich. Zabrali mu najlepszą zabawkę w piaskownicy i nagle jest problem?
16.03.2026 21:48
2
0
Ma sporo racji ale z takim nastawieniem to on nic nie wygra. Jest jak jest ale nie ma wyjścia i musi się do tego dostosować.
17.03.2026 14:40
0
Najlepiej gdy ulubiony kierowca nie ma odpowiedniego sprzętu jest czepiać się przycisku. Ale przypomnę, że każdy bolid ma taki przycisk, tak samo jak wcześniej drs. Tylko nie każdy bolid jest w stanie wykorzystać ten przycisk. Gdy jest zmiana regulacji to najpierw ścigają się inżynierowie, dopiero po jakimś czasie gdy osiągi ekip się zbliżają to coraz więcej mają do powiedzenia kierowcy.
Mercedes dał swoim kierowcom świetny sprzęt z bardzo dobrze działającym przyciskiem, więc dlaczego mają narzekać. Redbull dał Maxowi śmietnik no to trzeba narzekać na regulacje.
Przypomnę, że Ferrari też ma takie przyciskiem,ale ostatecznie to jeden z kierowców zrobił najlepszy użytek z przycisku i bateri, czyli jednak umiejętności wciąż mają znaczenie, mniejsze ale wciąż wygrywa lepszy
17.03.2026 19:46
1
0
W WRC też były hybrydy i FIA z nich zrezygnowała, i zostały silniki spalinowe z ekologicznym paliwem. Mam nadzieję że tutaj też tak zrobią przy kolejnej rewolucji.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się